Z Banką Chińską po raz pierwszy zetknęłam się w Tuan Club sport&Spa .
Obecnie już sama stosuję ten zabieg na moje udka i pośladki :)
Bańka chińska działa na zasadzie zasysania skóry, dzięki czemu dość mocno masowana jest tkanka podskórną ud, pośladków, czy brzucha, czyli miejsca, w których najczęściej obserwujemy oznaki mało atrakcyjnej skórki pomarańczowej. W trakcie trwania zabiegu przyspiesza również krążenie krwi masowanych miejsc, wpływając na przemianę materii, a tym samym przyczyniając się do rozbijania tkanki tłuszczowej.
Masaż taki działa na zasadzie podciśnienia. W bańce tworzy się ono w momencie usunięcia z niej powietrza, kiedy przyciskamy ją mocno do skóry. Powoduje to zassanie tkanek i wpływa na ich przekrwienie. Jeśli skórze brakuje elastyczności - zabieg powinien pomóc w przywróceniu jej jędrności.
Bardzo ważny w całym zabiegu jest fakt pobudzenia krążenia i płynów ustrojowych, ponieważ dzięki temu szybciej pozbędziemy się z organizmu toksyn i zbędnych produktów przemiany materii. To właśnie one są jednym z głównych przyczyn powstawania cellulitu (oprócz gromadzącej się nierówno tkanki tłuszczowej).
Dla mnie jest to zabieg przyjemny i dający szybkie rezultaty :) Wykonuję go codziennie podczas kąpieli i po kąpieli jednocześnie wcierając moje ulubione serum drenujące z Ziajki bądź oliwkę na cellulit również z Ziaji.
Wydatek rzędu 25 złotych za komplet baniek (4szt) a efekty mega zadowalające :):)
Oczywiście należy pamiętać jednak, że masażu bańką chińską nie należy traktować jako głównej metody walki z cellulitem. Tylko w połączeniu ze zmianą nawyków żywieniowych i intensywnymi ćwiczeniami będziemy mogły w pełni cieszyć się z rezultatów.
| Mój domowy zestawik :) |












